przykro mi ale nie pomysłu jak rozwinąć rozdział 1 pewnie będziecie się też śmieli że napisłam tylko prolog ale nie mam weny. Przepraszam :(
PS: piszcie komentarze bo sądze że nikt tego nie czyta
Dika
pamiętnik Laury
piątek, 13 września 2013
sobota, 1 czerwca 2013
00:Prolog
*7 lat wcześniej.*
-Laura!Dziś jest wspaniały dzień są moje 7 urodziny! Próbowałam, jak najszybciej wstać od wszystkich, bo to najwspanialszy dzień mojego życia - zwykle nie fascynuje się moimi urodzinami, tak bardzo, nie wiem dlaczego, ale czuję, że te urodziny będą super. Gdy wstałam było około 6:30 spojrzałam na wokoło czy wszyscy śpią. Moje siostry spały, tak mam siostry, które urodziły się tego samego dnia co ja-jesteśmy czworaczkami. Gdy szłam się ubrać spojrzałam w lustro...byłam inna niż zazwyczaj - byłam wyższa niż wczoraj, moje czarne jak noc włosy zrobiły się odrobinę dłuższe, moja skóra była też jakaś inna, a oczy .... były takie jak zawsze ... czerwone jak krew. No nie ważne, powiedziałam sobie "Laura ubierz się wreszcie, nie gap się w lustro jak jeleń". Założyłam moją ukochaną czerwoną sukienkę, białe rajstopy i czarne balerinki. Jak skończyłam była 6:49 wszyscy ciągle spali. Zjadłam śniadanie była 7:03. Postanowiłam pospacerować po domu i znów pomyślałam "to moje urodziny, więc pójdę gdzie rodzice mi zabraniają na drugie piętro " dzisiaj wszyscy długo śpią, więc... Dotknęłam już barierki kiedy...
To był głos mojej siostry Lisy
-No co!? Chciałam tylko wejść na 2 piętro-powiedziałam
-Wiesz że rodzice zabronili nam tam wchodzić.
-Tak, ale...
-To już 5 raz w tym miesiącu próbujesz tam wejść! Krzyknęła rudowłosa (Lisa ma taki kolor włosów)
-Co wy tak krzyczycie?-zapytała szeptem moja druga siostra Lili - jak rodzice się obudzą to dostaniemy karę.-mówiła nadal szeptem blondynka.
Ja, Lisa, i Lili zaczęłyśmy się kłócić.
-Przestańcie się wreszcie kłócić ! Rodzice i tak zaraz wstaną - wydusiła do z siebie trzecia z moich sióstr Luna.
-Dobra!-powiedziałyśmy zgodnie.
-Hej, a może byśmy poszły do ogrodu?-zapytała Lisa
-Przecież wiesz że rodzice zamykają na noc drzwi-powiedziała Luna.
-Przecież wiesz że rodzice zamykają na noc drzwi-powiedziała Luna.
-No, ale wiesz gdzie jest skrytka na kluczyki....
-Nie wiemy, gdzie jest główny klucz do skrytki-powiedziała tym razem Lili.
Wtedy przypomniałam sobie, że w toaletce, w pokoju znajduje się mały brązowy pojemnik,
w którym mama trzyma biżuterię. Więc poszłam tam szybko i zajrzałam - była tam chyba setka naszyjników i bransoletek, ale jeden naszyjnik się wyróżniał -miał mały kluczyk tak mały jak biedronka, wzięłam go i poszłam do sióstr.
-Sądzisz że to ten?-zapytała Lili
-Na pewno ten -powiedziałam z uśmiechem na twarzy, jakbym była tego pewna.
-Dobra to gdzie jest ta skrytka? -odezwała się Lisa
Lili zabrała kluczyk Lisie i pobiegła do kuchni. Pobiegłyśmy za nią. Lili zaniosła stołek pod mała starą szafkę z szybką, gdzie były klucze-stanęła na stołku, włorzyła kluczyk do zamka... i kiedy Lili otwierała zamek on bardzo skrzypiał. Wzięła kluczyk, na którym było napisane "G. DRZWI".
Potem znowu pobiegła a my za nią.
Wybiegłyśmy do ogrodu, akurat wczoraj padał deszcz, więc była drobna rosa. Postanowiłam pohuśtać się, Lili leżała na trawie, jak była woda na trawie to ona zawsze wstawała sucha, Luna wspinała się po drzewie - nie spadła nigdy z drzewa - ja niestety zawsze spadałam. Lisa patrzyła czy rodzice nie idą - ona nigdy nie lubiła zabawy na dworze tak czy owak wszystkie miałyśmy co robić.
********
*14:48*
Rodzice już dawno wstali, a my wróciłyśmy z ogrodu. Siedziałam przy oknie w naszym pokoju. Patrzyłam, jak goście przychodzą na przyjęcie - zapomniałam, że dziś mam się dowiedzieć kim jestem... Bo zgodnie z naszą tradycją rodzinną - w 7 urodziny dowiadujemy się kim jesteśmy czyli czarodziejką, wilkołakiem, magiem żywiołów albo...Wampirem. Ja chciałabym zostać wampirem, ponieważ bym była tym kim była babcia, moja mama niestety jest w połowie wilkołakiem, ponieważ jej tata, czyli mój dziadek jest wilkołakiem i tak jak wspomniałam babcia wampirem. Mama ma śniadą skórę i brązowe oczy - ma wygląd wilkołaka a moce wampira. Luna jest bardzo do niej podobna, Lili ma tylko po niej kolor skóry, bo włosy ma blond tak jak babcia. Wracając do rzeczy patrzyłam, jak przyjeżdżają goście - pierwsi przyjechali babcia i dziadek oraz moje ciocie i wujkowie. Moja mama miała też rodzeństwo - starszą siostrę Melisę, brata bliźniaka Maxa i młodszą siostrę Margaret. Wiem, że mam jeszcze jedną ciocie, o której mama nigdy nie mówi, ciekawe dlaczego? Wiem tylko od dziadka, że ma na imię Lauren i że jest od mamy młodsza o rok i ja jestem do niej bardzo podobna. Od tego patrzenia zrobiłam się bardzo senna i poczułam, że moje powieki stają się coraz cięższe i cięższe. Zasnęłam...
*narrator* *17:00*
Przyjęcie już się prawie zaczęło, Laura wciąż cały czas spała.
Lisa pytała wszystkich - Gdzie jest Laura?
-Babciu, wdziałaś Laurę?
-Nie, Liseczko
-Ciociu, widziałaś Laurę?
-Niestety Liso, nie widziałam Laury.
-Lili, Luna widziałyście Laurę?
-Nie
-A co się stało?
-Za kwadrans będziemy zdmuchiwały świeczki i poznamy kim jesteśmy.
-To dziwne?-powiedziała Margaret
-Co Margaret?-powiedział Max
-Przez 7 lat starałam się, żeby ten dzień był przepiękny. A spójrz na niebo te czarne chmury chyba zapowiadają deszcz.
-Margaret, jesteś magiem żywiołów i pewnie tak zrobiłaś....
Max przypatrzył się dobrze chmurom.
-To nie są chmury deszczowe...
-A niby jakie?
-Przypatrz się im dobrze!
Margaret spojrzała na chmury i kiedy przypomniała sobie, co owe chmury oznaczają - jej smutek zniknął a pojawił się strach.
-Musimy wszystkich ewakułować!
Zaczęło grzmieć...
Rozległ się śmiech jakiejś kobiety.
-To niemożliwe-powiedziała Maria (Tak ma na imię mama Laury)
Na środku ogrodu pojawiła się kobieta w czarnej sukni, czarnych włosach, białej cerze i czarnych oczach.
-Lauren!-powiedziała Maria
-Witam cię moja siostro, przyszłam na to przyjęcie, bo słyszałam 6 lat temu że masz córki i to aż 4. Pewnie te, co cię trzymają, bardzo do ciebie podobne. Ale zaraz jest ich 3, gdzie jest 4 dziewczę?
-Dziewczynki gdzie jest Laura?
-Mamo nie wiemy!!!
-Słucham ona ma na imię Laura - to brzmi jak Lauren. Albo mi powiecie albo poszukam jej sama. Wtedy moja droga... JA JĄ ZABIJĘ! Zamienię się w ogień i każdy mój ślad będzie się palił. - powiedziała dawno niewidziana siostra mamy.
Wszyscy zaczęli mówić, że ona to jest zdolna do tego.
Lauren zamieniła się w ogień i ruszyła w stronę domu.
*Laura**17:14*
Gdy spałam miałam dziwny sen... Był tam ogień i kobieta w czarnej sukni. Gdy otwierałam oczy poczułam dym, w szybie zobaczyłam ogień. Gdy odwróciłam wzrok, zaczęłam krzyczeć i pukać w szybę - ogień był coraz bliżej i bliżej... Zauważyłam ukradkiem na zegarze że jest 17:15, czyli godzina moich narodzin. Zaczęłam coraz mocnej pukać w szybę i wtedy zauważyłam, że szyba zaczyna pękać, więc zaczęłam uderzyć z całej siły w okno - szyba roztrzaskała się a ja skoczyłam na ziemie. Ogień zbliżał się do mnie coraz bliżej - uciekałam. Poczułam, że biegnę coraz szybciej, spojrzałam na swoje nogi biegły szybko a wokoło mnie wszystko mijało mnie bardzo szybko. Dostrzegłam, że jestem na końcu lasu - pobiegłam w stronę ogrodu, ogień był coraz dalej ode mnie ale i tak za blisko, abym mogła zwolnić.
-Widzę Laurę!-usłyszałam głos cioci Melisy
Zatrzymałam się - byłam wśród bliskich mi osób.
-Laura! Jesteś cała?-zapytały mnie siostry
-Tak jestem cała, trochę mam dymu na twarzy - ale to nic. Najważniejsze, że udało mi się uciec przed ogniem.
-Biegłaś jak strzała! Nigdy nie widziałam, żeby ktoś tak biegł nawet ja-powiedziała Melisa.
-Lauro chyba już wiem kim jesteś....Jesteś wampirem!-powiedziała moja babcia
-Ale super! Gdzie jest mama chce jej o tym powiedzieć!!!
-Poszła cię poszukać-powiedziała Margaret
-O nie - zareagował niepostrzeżenie mój tata.
Ogień już zniknął, co było bardzo dziwne.
-NIE!!!!!- usłyszałam przeraźliwy krzyk taty
Tata wyniósł mamę z domu a z jej brzucha wystawał nóż. Poczułam jak z moich oczu płyną łzy.
-Maria nie żyje-wypowiedział szlochając mój tata.
Położył ją na ziemi. Poczułam, że moje nogi się ugięły a z moich oczu płynęły coraz bardziej łzy i usłyszałam płacz wszystkich dookoła.
*20:35*
Tata wytłumaczył mi, co się wydarzyło. Moje siostry zostały: Lisa-czarodziejką, Lili-magiem żywiołów, Luna-wilkołakiem.
Gdy zasypiałam myślałam, jak będzie wyglądać moje życie bez mamy... Ciągle miałam łzy w oczach...
KONIEC PROLOGU
Potem znowu pobiegła a my za nią.
Wybiegłyśmy do ogrodu, akurat wczoraj padał deszcz, więc była drobna rosa. Postanowiłam pohuśtać się, Lili leżała na trawie, jak była woda na trawie to ona zawsze wstawała sucha, Luna wspinała się po drzewie - nie spadła nigdy z drzewa - ja niestety zawsze spadałam. Lisa patrzyła czy rodzice nie idą - ona nigdy nie lubiła zabawy na dworze tak czy owak wszystkie miałyśmy co robić.
********
*14:48*
Rodzice już dawno wstali, a my wróciłyśmy z ogrodu. Siedziałam przy oknie w naszym pokoju. Patrzyłam, jak goście przychodzą na przyjęcie - zapomniałam, że dziś mam się dowiedzieć kim jestem... Bo zgodnie z naszą tradycją rodzinną - w 7 urodziny dowiadujemy się kim jesteśmy czyli czarodziejką, wilkołakiem, magiem żywiołów albo...Wampirem. Ja chciałabym zostać wampirem, ponieważ bym była tym kim była babcia, moja mama niestety jest w połowie wilkołakiem, ponieważ jej tata, czyli mój dziadek jest wilkołakiem i tak jak wspomniałam babcia wampirem. Mama ma śniadą skórę i brązowe oczy - ma wygląd wilkołaka a moce wampira. Luna jest bardzo do niej podobna, Lili ma tylko po niej kolor skóry, bo włosy ma blond tak jak babcia. Wracając do rzeczy patrzyłam, jak przyjeżdżają goście - pierwsi przyjechali babcia i dziadek oraz moje ciocie i wujkowie. Moja mama miała też rodzeństwo - starszą siostrę Melisę, brata bliźniaka Maxa i młodszą siostrę Margaret. Wiem, że mam jeszcze jedną ciocie, o której mama nigdy nie mówi, ciekawe dlaczego? Wiem tylko od dziadka, że ma na imię Lauren i że jest od mamy młodsza o rok i ja jestem do niej bardzo podobna. Od tego patrzenia zrobiłam się bardzo senna i poczułam, że moje powieki stają się coraz cięższe i cięższe. Zasnęłam...
*narrator* *17:00*
Przyjęcie już się prawie zaczęło, Laura wciąż cały czas spała.
Lisa pytała wszystkich - Gdzie jest Laura?
-Babciu, wdziałaś Laurę?
-Nie, Liseczko
-Ciociu, widziałaś Laurę?
-Niestety Liso, nie widziałam Laury.
-Lili, Luna widziałyście Laurę?
-Nie
-A co się stało?
-Za kwadrans będziemy zdmuchiwały świeczki i poznamy kim jesteśmy.
-To dziwne?-powiedziała Margaret
-Co Margaret?-powiedział Max
-Przez 7 lat starałam się, żeby ten dzień był przepiękny. A spójrz na niebo te czarne chmury chyba zapowiadają deszcz.
-Margaret, jesteś magiem żywiołów i pewnie tak zrobiłaś....
Max przypatrzył się dobrze chmurom.
-To nie są chmury deszczowe...
-A niby jakie?
-Przypatrz się im dobrze!
Margaret spojrzała na chmury i kiedy przypomniała sobie, co owe chmury oznaczają - jej smutek zniknął a pojawił się strach.
-Musimy wszystkich ewakułować!
Zaczęło grzmieć...
Rozległ się śmiech jakiejś kobiety.
-To niemożliwe-powiedziała Maria (Tak ma na imię mama Laury)
Na środku ogrodu pojawiła się kobieta w czarnej sukni, czarnych włosach, białej cerze i czarnych oczach.
-Lauren!-powiedziała Maria
-Witam cię moja siostro, przyszłam na to przyjęcie, bo słyszałam 6 lat temu że masz córki i to aż 4. Pewnie te, co cię trzymają, bardzo do ciebie podobne. Ale zaraz jest ich 3, gdzie jest 4 dziewczę?
-Dziewczynki gdzie jest Laura?
-Mamo nie wiemy!!!
-Słucham ona ma na imię Laura - to brzmi jak Lauren. Albo mi powiecie albo poszukam jej sama. Wtedy moja droga... JA JĄ ZABIJĘ! Zamienię się w ogień i każdy mój ślad będzie się palił. - powiedziała dawno niewidziana siostra mamy.
Wszyscy zaczęli mówić, że ona to jest zdolna do tego.
Lauren zamieniła się w ogień i ruszyła w stronę domu.
*Laura**17:14*
Gdy spałam miałam dziwny sen... Był tam ogień i kobieta w czarnej sukni. Gdy otwierałam oczy poczułam dym, w szybie zobaczyłam ogień. Gdy odwróciłam wzrok, zaczęłam krzyczeć i pukać w szybę - ogień był coraz bliżej i bliżej... Zauważyłam ukradkiem na zegarze że jest 17:15, czyli godzina moich narodzin. Zaczęłam coraz mocnej pukać w szybę i wtedy zauważyłam, że szyba zaczyna pękać, więc zaczęłam uderzyć z całej siły w okno - szyba roztrzaskała się a ja skoczyłam na ziemie. Ogień zbliżał się do mnie coraz bliżej - uciekałam. Poczułam, że biegnę coraz szybciej, spojrzałam na swoje nogi biegły szybko a wokoło mnie wszystko mijało mnie bardzo szybko. Dostrzegłam, że jestem na końcu lasu - pobiegłam w stronę ogrodu, ogień był coraz dalej ode mnie ale i tak za blisko, abym mogła zwolnić.
-Widzę Laurę!-usłyszałam głos cioci Melisy
Zatrzymałam się - byłam wśród bliskich mi osób.
-Laura! Jesteś cała?-zapytały mnie siostry
-Tak jestem cała, trochę mam dymu na twarzy - ale to nic. Najważniejsze, że udało mi się uciec przed ogniem.
-Biegłaś jak strzała! Nigdy nie widziałam, żeby ktoś tak biegł nawet ja-powiedziała Melisa.
-Lauro chyba już wiem kim jesteś....Jesteś wampirem!-powiedziała moja babcia
-Ale super! Gdzie jest mama chce jej o tym powiedzieć!!!
-Poszła cię poszukać-powiedziała Margaret
-O nie - zareagował niepostrzeżenie mój tata.
Ogień już zniknął, co było bardzo dziwne.
-NIE!!!!!- usłyszałam przeraźliwy krzyk taty
Tata wyniósł mamę z domu a z jej brzucha wystawał nóż. Poczułam jak z moich oczu płyną łzy.
-Maria nie żyje-wypowiedział szlochając mój tata.
Położył ją na ziemi. Poczułam, że moje nogi się ugięły a z moich oczu płynęły coraz bardziej łzy i usłyszałam płacz wszystkich dookoła.
*20:35*
Tata wytłumaczył mi, co się wydarzyło. Moje siostry zostały: Lisa-czarodziejką, Lili-magiem żywiołów, Luna-wilkołakiem.
Gdy zasypiałam myślałam, jak będzie wyglądać moje życie bez mamy... Ciągle miałam łzy w oczach...
KONIEC PROLOGU
niedziela, 19 maja 2013
Hejo:)
Cześć! Jestem Dika mam 12 lat i będę pisała opowiadania o wampirach i innych nadprzyrodzonych istotach (wilkołaki, czarodzieje, itp.). Opowiadania będą się pojawiały (może) co 2 tygodnie. Zaraz tu wrzucę prolog więc miłego czytania.
Dika:)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)